poniedziałek, 3 maja 2010, 00:17:49
Blog o tematyce HP, a raczej hp-podobnej. Kochana Edycja ma problemy z sensownym składaniem zdań, a jej bohaterowie już od samego początku chcą się macać i wykazują nikłą zdolność do myślenia.
Kanon poszedł do lasu nazbierać grzybów. Dotychczas nie powrócił.
BlogÓś: Ślady Słońca
***
Cień kobiety sunął korytarzami niezmiernie szybko.
A kobieta zaginęła w akcji?
Słońce oświetlało jej sylwetkę na tyle dobrze, aby dojrzeć u niej nawet najmniejsze rysy na twarzy.
Zaiste porysowana być musiała. Kredki poszły w ruch!
Co chwila zasłaniała oczy rękoma, nie zatrzymując się w miejscu.
Równie dobrze mogła zamknąć oczy. Nie machałaby bez sensu rękoma.
Obiad zbliżał się nie ubłagalnie szybko.
Obiad się zbliżał? Obiad ma nogi! Biegnij, bo ci ucieknie!
Kobieta skręciła w kolejny korytarz, myślami będąc już na dużej sali.
Taka nowoczesna teleportacja.
Gdy w końcu znalazła się przed wielkimi drzwiami stanęła. Mocno zahamowała, poprawiając sobie włosy spięte w kok.
Rany, nasza boChaterka to heros. Tyle czynności na raz...
Nabrała powietrza i pchnęła ostrożnie drzwi.
Chwila napięcia...!
Już po chwili znajdowała po drugiej ich stronie.
E tam, ałtorka nie umie budować napięcia.
Wszystkie pary oczu spojrzały na kobietę, tak jak się domyślała.
Moim zdaniem ona powinna zostać wróżbitką.
Ostatnim razem jej noga stawała dokładnie w tym samym miejscu trzynaście lat temu.
'Bo jej noga była niezwykła, pamiętała każde miejsce, w którym stanęła.'
Kiedy to było ... Szkolne lata stanęły jej przed oczyma. Przypomniała sobie dzieciństwo. Bieganie po schodach z góry na dół, a także lekcje.
Ambitne dzieciństwo, nie ma co.
Wtem się ocknęła. Zauważyła, że wciąż stoi w miejscu.
Brawo, moja droga! Plus pięć do spostrzegawczości.
Z daleka poznawała już znajome twarze dawnych nauczycieli : Hagrida, dobrego i starego przyjaciela, profesor McGonagall, dawnej nauczycielki transmutacji, Morgan i Emily, jej siostrę i przyjaciółkę, czy też profesora Snape'a. Jego akurat bała się niegdyś najbardziej.
Snape jest zaiste przerażający, ale nie nie rozumiem analogi co do tych sióstr, przyjaciółek, nauczycieli i przyjaciół. Ktoś mnie oświeci?
Prócz ich nie poznała więcej nikogo, reszta nauczycieli była jej zupełnie obca i nowa, tak jak i ona dla nich.
Tłumacza!
Dumbledore wskazał jej miejsce tuż obok profesora Snape'a, tylko to było już wolne.
'Stary Drops dał jej możliwość swobodnego flirtu.'
Stoły były już pokryte półmiskami z jedzeniem.
Mi się zawsze wydawało, że stoły (materiał, z którego są zrobione - w tym wypadku drewno) pokrywa się impregnatem/ew. innym utrwalaczem. Jakże się myliłam!
Ten spojrzał na nią bezinteresownie, zupełnie jakby jej nigdy w życiu na oczy nie widział.
Ałtorka nie zna znaczenia słów, których używa.
- Nie znamy się - prychnął, głupio się uśmiechając.
Od kiedy Snape się głupio uśmiecha?! Oo"
Isabel podniosła jedną brew do góry, po czym chwyciła za widelec.
To epokowe przedsięwzięcie było warte wspomnienia.
- Nie znamy się ? A nie pamięta pan spalonego kociołka, czy też skradzionych składników, potrzebnych do stworzenia eliksiru wielosokowego ?
Faktycznie, ciężko zapomnieć największą katastrofę w historii Hogwartu. Zapewne jest świetna z zielarstwa i przyprawi biednego Severusa o zawał. Albo się przez nią zadławi.
- Isabel ?! - Snape wypowiadając jej imię zadławił się jednym z ziemniaków, wypluwając go daleko przed stół nauczycieli.
A nie mówiłam? Skandujemy: Loss na wyrocznię!
Uczniowie spojrzeli się na wyplutego przez niego ziemniaka, po czym wszyscy będący na sali popadli w szał śmiechu.
Jak się popada w 'szał śmiechu?! Ja też tak chcę!
Snape pokiwał przecząco głową [...].
Mam jedno pytanie: czy ktoś z was tak umie?
- Zaczekaj - Czyiś głos wydobył się zza jej pleców.
Ocho, zaczyna się. Jej plecy mówią! Pierwsza oznaka paranoi.
Wracała akurat z obiadu, kiedy to poczuła na swoim ramieniu zimną dłoń. Obejrzała się, a na widok młodego bruneta pobladła. Czego pragnął taki mężczyzna od niej ?
- Chcę wyssać twoją krew! - zakrzyknął, rzucając się na nią z głodem w oczach.
- Jestem nauczycielem astronomii ... czy ty jesteś Isabel ?
Kobieta przytaknęła.
- Twoją siostrą jest Morgan Slide, prawda ?
Grad pytań, a znacie się dopiero chwilę.
Isabel ponownie pokiwała głową, delikatnie roztwierając przy tym swoje usta.
Roztworzyła usta i zgubiła Sens oraz Składnię.
- O co chodzi ? - spytała w końcu, nie wytrzymując napięcia.
'A było ono równe 220V...'
- Co mam zrobić, żeby ona mnie zauważyła ? To znaczy ...
- Objaw jej się niczym archanioł Gabriel pannie Maryi! - zakrzyknęła Bella, szczerząc zęby w głupkowatym uśmiechu.
- Zaczekaj - mruknęła, zatrzymując takim sposobem mężczyznę w bezruchu.
A nie prościej byłoby spetryfikować?
- Po prostu przedstaw się jej. Jej zawsze podobali się młodzi bruneci. Będzie dobrze. - Mówiąc ostatnie słowa uśmiechnęła się do niego promiennie, ukazując białe zęby.
Jakbyśmy mieli wątpliwości, co do koloru zębów boChaterki.
- Dobra. Dzięki.
Jaki rzeczowy, młody człowiek! Już go lubię!
Mężczyzna odwzajemnił uśmiech, po czym odleciał od niej niczym motyl.
Cóż za poetyckie porównanie: facet odlatujący niczym motyl.
Isabel pokiwała głową i dalej ruszyła w stronę swojego pokoju.
'Z kopyta kulig rwie...!'
Błądziła po kolejnych korytarzach, wciąż rozmyślając o sytuacji z brunetem.
Chcesz mapę? /śmiech/
Zachowała się chamsko, śmiejąc się z niego, chodź z drugiej strony taki jest los sióstr. Często śmieją się z siebie, ale ... jedno ją gnębiło. Dlaczego do Morgan przychodzili sami najładniejsi mężczyźni. Przecież Isabel tak dawno nie miała żadnego, a na prawdę pragnęła jakiegoś mieć. Po okrutnych wojnach z Voldemortem potrzebowała kogoś, kto pomógłby jej otrząsnąć się z tamtych okrucieństw. Jej mózg zalewał się falą pytań i rozmyśleń, kiedy to przypadkowo wpadła prosto na Dumbledore'a. Upadła boleśnie tyłkiem na posadzkę, cicho klnąc.
O hosanno, tyle myśli w tym małym rozumku? Toż to ją zabije! Chyba, że wcześniej obije sobie tyłek, może trochę zmądrzeje. Wiecie - mały wstrząs czasem pomaga.
- Isabel ! Jak dobrze, że jesteś ! - wrzasnął staruszek. Na jego twarzy prawie zawsze widoczny był uśmiech. - Mam do ciebie sprawę.
- Tylko ciszej proszę - mruknęła Bela, zbierając się z posadzki i rozmasowując obolały tyłek.
Isabel podniosła się z ziemi, strzepując z siebie pyłek i brud.
Pyłek? To oni są na łące, a nie w zamku?
- Słucham ?
- Wiem, że możesz być do końca nie zadowolona całym tym zamieszaniem ... dobrze by było, gdybyś współpracowała zgodnie z profesorem Snape'm.
Jak wszyscy dobrze wiemy profesor Snape to znany przewodnik, on na pewno pomoże naszej boChaterce odnaleźć się w tym trudnym świecie.
Po tych słowach Isabel zamarła.
A może jednak zmarła...?
Podniosła obie brwi w górę. Chciała coś powiedzieć, ale nie mogła. Byłą przyduszona słowami starca.
Skandujemy: Dobij Belę!
- Jesteś praktykantką, a on jest już doświadczony.
/Loss udaje, że nic jej się nie skojarzyło/
Większość naszych praktykantów zielarstwa i czarnej magii chodziło o rady do niego, to też postanowiłem cię do niego posłać.
'Może wreszcie zostanę dziadkiem...? Poprzednie praktykantki się nie spisały.'
- Ale profesorze ! - Isabel w końcu się ocknęła. Próbowała wykrztusić z siebie resztę słów, lecz nie dawała rady.
Odchrząknij, mi pomaga.
Nastała krótka, lecz jakże dyskretna cisza.
A jak wygląda niedyskretna cisza?
Dumbledore złapał się za swoją długą, siwą brodę, po czym przyglądał się jej w skupieniu.
Isabeli czy brodzie?
- Chcesz pomacać ?
- Profesorze !
Merlinie, Drops chce zdemoralizować Belę!
- Oj dobrze, dobrze - cicho się zaśmiał. - Już nawet ty nie dajesz mi się powygłupiać. Pokonaliśmy Voldemorta, rozumiesz ?!
A jaka jest w tym analogia do macania?
Isabel przewróciła oczami na drugą stronę, zakładając ręce na piersi.
/brak konstruktywnego komentarza/
- Brałam w niej udział ...
- A no tak - poprawił się natychmiastowo, prawie to skacząc z radości.
'Hop, hopsa, hopsasa! Przez las do babci bierzy Kapturek...!'
- Ale Snape nie ma czasu, a zresztą on mnie nie lubi !
- Skąd to wiesz?
- Z kątowni!
- On nie jest taki zły. Ukrywa się pod maską. Przecież nic ci nie zrobi.
'Bo tak naprawdę Snape wygląda inaczej, tylko ta maska przeszkadza nam w odbiorze jego zacnej fizlonomii.'
Kobieta spojrzała na starca. Był taki uradowany i pełen życia. Niezadowolona spojrzała w sufit, po czym krótko lecz niechętnie się zgodziła do współpracy z Snape'm.
Jasssne. Później będziesz padać do dyrektorskich stóp, mniej więcej w momencie, gdy okarze się, że Severus Snape jest miłością twego życia.
- Wyśmienicie, panno Slide ! W takim razie zaczyna pani od jutra - zadowolony uśmiechnął się do niej jeszcze szerzej. - A twoja sypialnia jest dokładnie nad nami.
Wdzięczne nazwisko. Ciekawe, gdzie panna Slide się wślizgnie?
Isabel podziękowała dyrektorowi, po czym nieco zniechęcona pomknęła po schodach na wyższe piętro.
Niczym rakieta. Ach, cóż za prędkość!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
niedziela, 2 maja 2010, 23:58:44
Początkująca analizatorka, która została zaproszona przeze mnie., znalazła sobie na pierwsze danie cudne opcio SakuIta.
Kanon jest na oddziale intensywnej terapii, składnia i interpunkcja na oddziale zamkniętym.
Analiza by: Hekke
BlogÓś: Itachi love Sakura
***
AŁtoreczka się przedstawia:
Hej nazywam się Sasha Makowska.
Zaczynam odnosić wrażenie, że im mniej podoba mi się imię aŁtorki, tym mniej podoba mi się opowiadanie.
A więc witaj na moim blogu mam nadzieję że ci się on spodoba i nie będziesz miał/a do niego żadnych zastrzeżeń.
Moje wrażenie na samym początku było takie, że zaraz zaleje mnie fala różu. Ale ja nie mam zastrzeżeń, nie...
Tutaj będzie rosnąca miłośc Sakury Haruno wraz z Itachim Uchihą.
Do dużej miski wrzuć dorodną Sakurę, dojrzałego Itachiego oraz dwadzieścia kilo drożdży. Odstaw w ciepłe miejsce i obserwuj, jak wszystko pięknie rośnie.
Regulamin, czyli aŁtorkowe groźby:
1. Zero kopiowania mojego bloga bo urwę łeb(a wież mi jestem do tego zdolna)
Wieżę, loszę i baszczę, ale jakoś się nie boję.
3.Akceptuje SPAM.
Bo komcie muszą być!
6. Komentować.
Komentuję. Ba, nawet poszczególne fragmenty.
Treść "właściwa":
Początek lata , wszystko rozkwita , ale nie tylko rośliny ludzie też między innymi świeżo upieczony członek ANBU.
- Chodźcie wszyscy, pieczeń już doszła! - zawołała entuzjastycznie Anko, wyciągając ogromną brytfannę z jeszcze większego piekarnika.
-Ohayo Naruto-kun czemu tak wcześnie wstałeś?
- Sam nie wiem. Pieczenią tak jakoś zapachniało. - mruknął cicho Uzumaki, starając się nie sprawiać wrażenia głodnego.
-Wcześnie? Jest już 8:00 a za dziesięć minut mam misję babcia Tsunade powiedziała że strasznie marudzę i już nie może wytrzymać ze mną więc przydzieliła mi misję z Nejim , Ino , TenTen i Choujim.
Babcia Tsun stwierdziła, że zamiast udawać, że problem nie istnieje, trzeba się go najnormalniej w świecie pozbyć. Przez tą jedną decyzję sprawiła też, że ilość głodujących w Wiosce Liścia spadła pięciokrotnie.
-Mamy eksmitować jakąś arystokratke do wioski ukrytej mgły.
-Heh ty się zawsze takimi misjami ekscytowałeś.
-No a czemu ty musiałaś odejść do ANBU?!
- Nie wiem. - dziewczyna podrapała się z zakłopotaniem po głowie.
- Ale jestem dzisiaj zaproszona na taki grupowy obiad. - mówiąc to, radośnie zaklaskała łapkami.
Nagle przed Sakurą wyłonił się z kurzu członek organizacji w której ona sama jest.
Brudna ta Konoha, nie ma co.
-Jesteś wolna.
-Hai , sayonara.
Sakura zniknęła w chmurze dymu.
- O nie... - jęk zawodu rozniósł się po całej kwaterze ANBU.
- Pieczeń się spaliła... - załkała Anko, a reszta członków organizacji westchnęła tylko żałośnie.
Po dwóch dniach skakania po drzewach dotarła na mijsce siedziby Akatsuki.
Hekke: Wesoło poprzez las, do babci spieszy Kapturek... ~~
Kakasz: Nie ma to, jak ukryta siedziba, prawda?
Po wykonaniu kilku pieczęci zniknęła w chmurze dymu i pojawiła się w pomieszczeniu które mozna raczej było nazwać pokojem a pokój ten był starszego Uchihy.
Hekke: *wali głową w biurko*
Kakasz: Suń się... *przyłącza się*
~~U Tsunade~~
-Jak Pani mogła ją tam wysłać samą przecież ona napewno już nie żyje.
-Shizune , ja wierzę w naszą młodą Haruno po za tym ona się na to zgodziła nie naciskałam na nią.
-Demo tam jest około dziesięciu członków i wszyscy znajdują się w księdze BINGO.
- Dziesięciu członków, powiadasz? - spytała spokojnie Tsunade, jedną ręką przeczesując włosy na głowie.
- Shizune, ruszam z odsieczą! - zakomunikowała po chwili namysłu, a na jej twarzy pojawił się perwersyjny uśmieszek.
-Nie dramatyzuj po za tym jest tam ich około pięciu albo siedmiu.
- A może jedenaścioro? W sumie to może być nawet siedemnaścioro, bo... a z resztą, kij z tym. Daj mi sake.
Po godzinie ktoś wszedł do pomieszczenia Sakura siedziała w cieniu tak aby nikt jej nie zauważył. Gdy wyłoniła się twarz zza drewninych drzwi wiedziała juz że to on.
-Będę czekał przed wyjściem Itachi nie spóźnij się chciałbym złapać tego bijuu jeszcze jutro.
-Hai.-zamknął drzwi.
Itachi usiadł na swoim łóźku i od razu wyczuł czyjąś obecność.
-Wyjdź zza ukrycia.
A może mnie toś uświadomić, jak można wyjść ZZA cienia?
-Itachi-zdejmuje maskę-wiem że dwa dni wcześniej dostałeś tą misję od wielkiej trójki , oni bali się że Uchiha wypowie wojnę Konosze więc twoim zadaniem było zabicie ich wszystkich bez wyjatków ale na drugi dzień przed tym wybrykiem poprosiłeś 3th Hokage aby chronić jedną osobę a był to twój brat Sasuke.
- Jak się dowiedziałaś?!
- Na wikipedii było napisane.
Sakura uśmiechnęła się do chłopaka.
-A...a czy Sasuke jest w wosce?-powiedział Uchiha spuszczając wzrok.
-Ije ponieważ założył swoją własną organizację "Hebi".
-Rozumiem.
- I przyrzekł sobie, że cię zabije.
- Dobra, spoko...
-Arigato.
-Więc poprosisz Czcigodną Godaime?
-Hai.
-Arigato gozaimasu.
Podręcznikowy przykład blogaskowego szpanu japońskim.
Sakura ponieważ miała dwu-piętrowy dom a wszystkie pokoje znajdowały się na pierwszym piętrze(dop. aut. czyli od góry jak w bloku)
Zrozumiałam z tego tyle, że parter to było jedno wielkie pomieszczenie, nie miało okien ani podłogi, a aŁtoreczka uważa czytelników za debili.
-Itachi , mogę zadać ci dziewne pytanie?
-Ym , jasne.
- Skąd się biorą dzieci?
Itachi i Sakura zaczęli sobie patrzeć tak w oczy aż , czerwonooki zaczął przybliżać swoją twarz , lecz Sakura opanowała się i powiedziała że idzie zrobić śniadanie.
Sakura ma wyczucie chwili i jest niemal tak romantyczna, jak moje chusteczki do nosa.
Po całym holu rozsypały się papiery , ale kobieta nic sobie z tego nie robiła tylko od razu uściskała swoją uczennice.
Sakura... uczennicą Shizune?
-Ije już nie.
-Ale dlaczego jesteś tutaj sama?
-Hokage kazał mi zostawic ich samych , ale chciałabym wiedzieć o czym rozmawiają"
- Rozmawiają? Sakura, mało wiesz o życiu, ale w takich chwilach zazwyczaj się nie rozmawia... - po tych słowach Shizune zaśmiała się demonicznie.
-...rozumiem twój smutek ale niestety tak się stało , dzisiaj gdy Anbu tam dotarło on już...sam wiesz.
-Czy mogę poprosić tylko o jedną rzecz?
-Słucham , czy mogę zostać tutaj w Konoha?
- Tak, Tsunade-sama, może pani.
Z chmury dymu wyłoniła się kobieta z niebieskimi włosami i papierowym kwieciem we włosach.
*fałszuje* Kwiaty we włosach potargał wiatr...
-Co z nim?
-On nie żyje.
-Och przykro mi Itachi.
Kakashi, czy na nagrobku Kanonu mam napisać, że zginął śmiercią tragiczną, czy może masz lepszy pomysł?
-Widzisz przyzwyczaiłem się do Sharingana ale dobrze. Po dwóch sekundach już nie było sharingana tylko piekny czarny uwodzicielski wzrok.
Itaś popada w samozachwyt i narcyzm.
"Komć":
Hej. Fajna nocia... Jedna uwaga. Mogłąbyś zadbać o interpunkcję i ortografię? Nie żebym była wredna, nie miła czy narzekała, ale ciężko u mnie z tym, zwłąszcza z ortografią i i tak mam duże problemy, a zapamiętuje słowa, więc...chyba rozumiesz...
Pozdrawiam
Bór istnieje, oznaka inteligencji na onecie... na blogasku!
-Shizune nie uważasz że jestem już stara?
-Po wieku tak , po wyglądzie nie.
-Dziękuję za szczerość , ale ponieważ mam taki jaki mam wiek postanowiłam wyznaczyć nowego Hokage.
Kakasz: Pytałaś mnie o napis na nagrobku.
Hekke: Mm. Więc jak?
Kakasz: "Zginął śmiercią tragiczną" będzie w sam raz.
-Bo niechciałabym do końca życia nie bydź starą panną jak Tsunade.
Hekke: Perspektywa nie bydzia starą panną skutecznie zmusiła Sakurę do znalezienia sobie faceta.
Kakasz: Czy nie bydzie... nie bydzienie boli?
Itachi wstał i podszedł do Sakura , ta wzięła go pod ręke i poszli w stronę najważniejszego budynku w Konoha.
Niektórzy ludzie widząc ItaSaku zastanawiali czy nie łączy ich coś więcej niż tylko znajomość
Skąd. Chodzenie pod rękę to dowód szczerej nienawiści.
I pociągneła go do tańca , po chwili Iruka który sterował muzyką i światłami ustawił na ciemny czerwony światła i włączył muzykę do tańca wolnego.
- Joł, joł, tu DJ Delfinek się kłania, szalejemy dzisiaj do białego rana w rytm piosenek z lat czterdziestych!
-Itachi-kun.
-Słucham?
-Kochasz mnie?
-Sakura boże ile ty wypiłaś?
-Niemam pojęcia ale nie wypuszcze cię z tąd dopóki mi nieodpowiesz.
Kakasz: Powiedz, że nie. I tak do jutra zapomni.
-Sakura ja idę do swojego pokoju , ty też się lepiej prześpij.
Itachi otworzył drzwi ale poczuł że ktoś trzyma jego twarz w dłoniach.
Z tego prosty wniosek, że Itachi chodzi tyłem z zamkniętymi oczami.
-Sakura kochać Itachi-kun.
Kali mówić polski?
Położył młodą Haruno na łóżku , sam poszedł się wykompać i położył się spać , ale przed snem myślał jeszcze nad tym smakiem pocałunku.
- Taaak, zdecydowanie zbyt cierpki. Ale dało się czuć posmak wanilii, oregano i mięty. Dzikiej, tak...
Kakasz: Kompanie ma coś wspólnego z komputerami?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
niedziela, 2 maja 2010, 23:43:20
Na pierwszy ogień pójdzie blog, którego aŁtor, płci nieznanej, najwyraźniej nie wie, do czego służy słownik.
Opisywane postaci dysponują dziwnymi narządami, typu muzku, a gramatyka i składnia zdań poszły na kawę razem z inteligencją owej osoby.
BlogÓś: naruto4every
***
Naruto Uzumaki 13 letni chłopak . Naruto jest przez wszystkich odrzucany , nie ma rodziny ,jest samotny ,nic dziwnego 13 lat temu wioskę ukrytę w lisciach zatakował lis o dziewienciu ogonach,jego ogonyn fruwałw w powietrzu i niszczył wszystko , 4 hokage zamknoł duch lisa o 9 ogonach w ciele noworotka . Dlaczego muwie o tym poniewasz tym noworotkiem był NARUTONaruto Uzumaki
AŁtor ewidentnie nie wie, jak się pisze po polsku. A ogony lisa są liczbą pojedynczą... Wow, brawa.
sakura jest zakochana w sasuke są w jednej drużynie sasuke nie zwraca na nią uwagi , lecz naruto zakochał się w sakurze a sakura nie zwraca uwagi na naruto.Sakura na wielkie czoło , ale zato wielki muzk pod spodem.
Sakóra jest bardzo niezwykłym stworzeniem. Jako jedyna dysponuje muzkiem.
A ałtor znów połknął znaki interpunkcyjne.
Koledzi i kolerzanki z bloga wejdzicie na ten link http://s8.gladiatus.onet.pl/game/c.php?uid=56464 to gra dla odwarznych
Ałtor wchodzi na linki... Ciekawi mnie, jak tam wchodzi? A kto to sa odwaRZni? O_o
Tsunade. 51 letnia tsunade co tu muwici a nic nie bende muwici .! Poniewasz najlepiej benidzie jak obejrzycie naruto na tej stronie www.kreskowka.pl a teras zapraszam do ogłodania kilku fotek.
Ałtor wykazuje niezwykłą zdolność zmieniania opinii w jednym zdaniu, na dodatek bez przecinka. I musiał oczywiście zaznaczyć, że mamy do czynienia z Tsunade aż dwa razy, bo nikt by się przecież nie skapnął. =_=
I dłaczłego mamy ogłądać zdjęcia? Co my, Loony Tunes?!
kakashi to siwietny wojownik jest bardzo wymagający nie karzde drurzyny mogą zostaci geninami kakashi ma 49 wygranych i 49 przegranych. kakashi hatake prowadzi drurzyne 7 ,Naruto Uzumaki,Sakura Haruno i Sasuke Uchiha.niedługo po egzaminie konicowym drurzyna kakashiego wyruszła na misje rangi C do krajny fal.na swej drodzie spotka rurznych ninja jak Bracia demolkę,Zabuze Momochi oraz Haku . Misja polegała na dostarczenia budowniczego mostów do jego krajny i opikowanie się nim [nie muwie o pieluszkach]
CZY KAKASHIEMU I JEGO DRUJYNIE UDA SIĘ DOKONICZYCI MISJĘ ????????????????
Ałotr musiał zaznaczyć, że Tazuna vel. budowniczy nie wymaga opieki specjalistycznej. Ałotr najpewniej tak.
Za mało tych znaków zapytania...
naruto ma 12 lat wychował się bez rodziców naruto ma talent do kłopotów jego marzenie zostaci najwienkszm hokage naruto nie wie że ma w sobie lisa o dziewiencju odonach demona ale sam nie jest demonem.!
Kyuubi ma oDony.
I na dodatek jest bardzo głodny, bo pozjadał wszystkie znaki przestankowe...
sasuke Uchiha z klanu uchiha ostani z rodu uchiha tagrze ma sharinngan sakura i ino kochają się w nim ,ale sasuke nie zwraca na je uwagi sasuke chce zabić pewną osobe ktura zniszczyła jego klan!!!
Trzeba było zaznaczyć, że jest z klanu Uchiha. W końcu możemy o tym zapomnieć, nie?
I jak zwykle - gramatyka i sens poszły pić kawę...
kakashi hatake to joninma sharinngn jusz pokazujejest joninem ktury szkoli naruto,sasuke i sakure.ma 27 lat został chuninem kiedy miał 6 lat.ludzie muwio na niego lustrzany ninja.zabuza momoch powiedział :kakashi człowiek ktury skopiował 1 000 jutsu. kakashi lubi spuznaci się ma do tego talent
Ludzie muwio, ptaszki śpiewajo, a ja ide po coś mocniejszego do wypicia, bo nie wytrzymam...
powiem wam cosi lubie naruto , co ja gadam ja go kocham. jesili też go lubicie\kochacie to wejcie na www.narutoz.net\news.php albo na www.nerdtests.com\index.php .ps naruto hajtnoł się z Hinatom a sasuke z sakurę
WITAMY NA BLOGU NARUTOWYM
Miłej zabawy!
Tia, ludzie się hajtają, a o ślubach to już nikt nie słyszy.
To już koniec?
Ale fajn... to znaczy, strasznie mi przykro!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~